Pod szczytem góry Malinów, w samym sercu Beskidu Śląskiego, kryje się jaskinia, która jeszcze do niedawna była dostępna tylko dla grotołazów z odpowiednim sprzętem. Jaskinia Malinowska to niemal ćwierć kilometra wąskich szczelin i korytarzy, które można przejść dzięki zamontowanym drabinkom i klamrom. To miejsce z legendami o zbójniku Ondraszku i ewangelikach, którzy mieli się tu ukrywać przed prześladowaniami.
- unikalna jaskinia tektoniczna
- legendy o zbójniku Ondraszku
- łatwy dostęp dzięki drabinkom
- piękne widoki z okolicy
- idealne miejsce na rodzinne wypady
Jaskinia szczelinowa na wysokości ponad kilometra
Jaskinia Malinowska leży na wysokości 1080 metrów n.p.m., tuż przy czerwonym szlaku turystycznym wiodącym między Malinowem a Malinowską Skałą. To jaskinia tektoniczna, czyli taka, która nie powstała w wyniku wymywania skał przez wodę, jak większość znanych jaskiń. Jej korytarze to efekt procesów tektonicznych i osuwiskowych – skały przemieszczały się grawitacyjnie, tworząc wąskie, pionowe szczeliny o ostrych krawędziach.
Całkowita długość korytarzy wynosi około 230-250 metrów, a głębokość to niespełna 23 metry. Jaskinia składa się z dwóch ciągów zbudowanych z wąskich szczelin, które łączą się korytarzami i kominkami. Największy korytarz ma 14 metrów długości i do 1,5 metra szerokości, przy wysokości dochodzącej do 10 metrów. Nie znajdzie się tu nacieków czy stalaktytów – to efekt braku procesów krasowych w jej powstawaniu.
W ciemnym wnętrzu jaskini okresowo pojawia się jeziorko – naturalne zjawisko zależne od warunków pogodowych i poziomu wód gruntowych.
Legendy o zbójnikach i ukrywających się ewangelikach
Jaskinia Malinowska ma też drugie nazwy – Malinowska Jama lub Ondraszkowa Jama. Ta ostatnia nazwa nawiązuje do legendy o słynnym zbójniku Ondraszku, który na początku XVIII wieku miał się tu ukrywać przed pościgiem. Ludowe opowieści szły jeszcze dalej – podobno jaskinia ciągnęła się pod ziemią aż do Żywca, choć oczywiście to tylko barwna legenda.
Wcześniejsze podania głoszą, że już w XV wieku jaskinia służyła husytom jako kryjówka i miejsce nabożeństw. W XVI i XVII wieku miała z kolei chronić prześladowanych na Śląsku ewangelików. Trudno dziś zweryfikować te opowieści, ale jaskinia rzeczywiście mogła pełnić taką funkcję – położona z dala od uczęszczanych szlaków, ukryta pod szczytem góry, dostępna tylko dla tych, którzy znali jej lokalizację.
Od badań naukowych do turystycznego udostępnienia
Po raz pierwszy w literaturze naukowej Jaskinia Malinowska pojawiła się w 1850 roku, w opisie podróży Ludwika Zejsznera do źródeł Wisły. Później badali ją tacy naukowcy jak Bogumił Hoff, Wilhelm Friedberg, Władysław Milata czy Kazimierz Kowalski. W 1992 roku jaskinia otrzymała status pomnika przyrody.
Przez dziesięciolecia wejście do wnętrza było możliwe tylko dla wprawionych grotołazów dysponujących specjalistycznym sprzętem. Sytuacja zmieniła się w 2019 roku, kiedy w jaskini zamontowano drabinki i klamry zabezpieczające pionowe odcinki. Oficjalne otwarcie odbyło się w słoneczny sobotni poranek na Przełęczy Salmopolskiej – przybyło około 100 osób, a uroczystość uświetnił występ kapeli góralskiej „Wista”.
Zamiast klasycznej wstęgi przy otwarciu trzeba było przeciąć piłą powalonego przez wiatr świerka, który „tarasował” wejście do jaskini.
Co zobaczysz w środku
Wejście do jaskini to pionowa szczelina o wymiarach 2,5 na 0,6 metra i głębokości 10 metrów. Już na samym początku czeka więc pionowe zejście po drabince – to moment, który skutecznie odsiewa osoby z lękiem wysokości. W środku panuje kompletna ciemność, a korytarze to głównie wąskie, wysokie szczeliny o ostrych krawędziach.
Trasa przez jaskinię wymaga przeciskania się przez ciasne miejsca, schodzenia i wchodzenia po drabinkach, a czasem poruszania się niemal na czworakach. To nie jest spacer – to przygoda, która angażuje całe ciało. Temperatura w środku jest niska przez cały rok, a wilgotność wysoka. Ściany są szorstkie, miejscami śliskie.
Zwiedzanie wymaga dobrej kondycji i głowy do wysokości. Nie ma tu przewodników ani oświetlenia – każdy wchodzi na własną odpowiedzialność i we własnym tempie.
Dla kogo jest ta atrakcja
Jaskinia Malinowska to zdecydowanie nie miejsce dla małych dzieci. Rekomendowany wiek to minimum 12 lat, choć i to zależy od kondycji i odwagi dziecka. Dobrze sprawdzą się tu nastolatkowie szukający przygody, dorośli lubiący aktywny wypoczynek i wszyscy, którzy chcą przeżyć coś więcej niż standardowe zwiedzanie.
Osoby z klaustrofobią powinny się dwa razy zastanowić – wąskie szczeliny i ciemność mogą być trudnym doświadczeniem. Z drugiej strony, dla miłośników eksploracji i nietypowych atrakcji to pozycja obowiązkowa w okolicy Wisły. To jedno z nielicznych miejsc w Beskidach, gdzie można poczuć się jak prawdziwy grotołaz, bez konieczności posiadania specjalistycznego sprzętu.
Jak się przygotować i jak dojechać
Najważniejsze to źródło światła – najlepiej czołówka, która zostawia ręce wolne. Telefon z latarką to za mało, bo będzie potrzebny do trzymania się i asekuracji. Zalecany jest kask – w jaskini łatwo uderzyć głową o wystające fragmenty skał. Ubranie powinno być takie, którego nie szkoda – będzie brudne i prawdopodobnie podarte. Rękawiczki robocze przydadzą się przy chwytaniu ostrych krawędzi skalnych.
Buty trekkingowe z dobrym bieżnikiem to podstawa. Warto mieć też dodatkową warstwę odzieży – w jaskini jest chłodno nawet w upalne dni. Jeśli ktoś planuje dokładne zwiedzanie, warto zabrać zapasowe baterie do czołówki.
Dojazd: Najbliższy punkt startowy to Przełęcz Salmopolska, do której można dojechać samochodem z Wisły lub Szczyrku. Z przełęczy trzeba iść czerwonym szlakiem turystycznym w kierunku Malinowa. Po dotarciu na szczyt (około 30 minut marszu) należy zacząć schodzić grzbietem w kierunku Malinowskiej Skały. Po kilkuset metrach pojawia się drogowskaz prowadzący do jaskini – to wyraźna ścieżka biegnąca niemal poziomo, która doprowadza do otworu wejściowego.
Cała trasa z Przełęczy Salmopolskiej to około godziny marszu w jedną stronę. Sam pobyt w jaskini może zająć od 30 minut do ponad godziny, w zależności od tempa i chęci eksploracji wszystkich zakamarków.
Ceny: Wstęp do jaskini jest bezpłatny. To pomnik przyrody na terenie Lasów Państwowych, udostępniony bezpłatnie dla wszystkich chętnych.
Godziny otwarcia: Jaskinia jest dostępna cały rok, o każdej porze. Wchodzi się na własną odpowiedzialność, bez nadzoru. Trzeba jednak pamiętać o przepisach ochrony przyrody – jaskinia jest pomnikiem przyrody i należy ją szanować.
Czas zwiedzania: Na całą wycieczkę (dojście, zwiedzanie, powrót) warto zarezerwować minimum 3-4 godziny. Jeśli ktoś planuje połączyć to z dalszą wędrówką po Beskidzie Śląskim, może to być część całodniowej wycieczki.
Przy jaskini znajduje się tablica informacyjna przypominająca, że wchodzi się na własną odpowiedzialność i z obowiązkiem przestrzegania przepisów ochrony przyrody.
Jaskinia Malinowska to kawałek prawdziwej przygody w Beskidach – bez tłumów, bez biletów, bez sztucznego oświetlenia. Tylko ty, czołówka i wąskie szczeliny wykute przez naturę w sercu góry.
