Rynek w Żywcu to klasyczny przykład średniowiecznego placu targowego, który do dziś stanowi centrum życia tego beskidzkiego miasta. Regularny, czworoboczny układ z XV wieku otaczają kolorowe kamieniczki, nad którymi góruje charakterystyczny ratusz. Po niedawnej rewitalizacji plac zyskał nowe oblicze – bez samochodów, z granitową kostką i małą architekturą, która sprawia, że spacer po nim to czysta przyjemność.
To miejsce dla każdego, kto lubi klimatyczne miasteczka z duszą, bez wielkomiejskiego zgiełku.
- średniowieczna architektura
- strefa bez ruchu samochodowego
- lokalne rękodzieło na straganach
- piękna dzwonnica z XVIII wieku
- kawiarnie z widokiem na Rynek
Historia placu – od targów po powodzie
Początki Rynku sięgają pierwszej połowy XV wieku, choć niektóre źródła wskazują nawet na lata 20-30 XIV stulecia. Mieszkańcy Starego Żywca, zmęczeni ciągłymi wylewami rzeki Soły, przenieśli się wtedy na nowe tereny u stóp góry Grojec, około dwóch kilometrów na południe. Nowe miasto lokowano od podstaw, a wytyczony plac od razu stał się jego sercem.
W tym miejscu krzyżowały się ważne szlaki handlowe prowadzące do Krakowa, na Śląsk, Morawy, Orawę i Węgry. Kupcy przywozili produkty rolne, wyroby rzemieślnicze, drewno i rudy żelaza. Wokół placu stanęły najważniejsze budynki – ratusz z siedzibą władz i sądów, studnia dla mieszkańców, a w południowej pierzei nawet cmentarz.
W 1813 roku Żywiec nawiedziła tak gwałtowna powódź, że po Rynku przemieszczano się łodziami.
Historia nie oszczędzała tego miejsca. W 1721 roku pożar strawił znaczną część zabudowy wraz z drewnianą dzwonnicą. Odbudowano ją tym razem z kamienia – i właśnie tę czterokondygnacyjową wieżę można podziwiać do dziś. Kolejne pożary wybuchały w latach 1830 i 1857. W 1782 roku w domu Mikuszewskich na Rynku zatrzymał się cesarz Józef II przejeżdżający przez miasto.
Podróżnik Ludwik de Leveaux opisywał żywiecki Rynek na początku XIX wieku jako błotnisty i garbaty plac otoczony drewnianymi domami z podsieniami – z wyjątkiem zaledwie trzech kamieniczek. Dopiero pod panowaniem austriackim sytuacja się poprawiła, a miasto zaczęło odzyskiwać dawny blask.
Co zobaczyć na Rynku w Żywcu
Współczesny Rynek to przede wszystkim przestrzeń do spacerów i odpoczynku. Po rewitalizacji płyta placu zyskała nową granitową kostkę, ławki i kosze na śmieci. Zamknięcie dla ruchu kołowego sprawiło, że wreszcie można tu swobodnie się poruszać, bez konieczności uważania na przejeżdżające auta.
Wokół placu stoją odnowione kamieniczki w różnych kolorach – typowa dla małych miast zabudowa, która tworzy spójną, przyjazną dla oka całość. W jednej z nich mieści się ratusz. Na wschodniej pierzei uwagę zwraca efektowny budynek dawnego urzędu miasta z 1868 roku, utrzymany w stylu nawiązującym do architektury synagogalnej.
W rogu Rynku stoi kamienna dzwonnica z XVIII wieku – ta sama, która powstała po pożarze z 1721 roku. Na płycie placu ustawiono drewniane stragany z lokalnym rękodziełem i pamiątkami regionalnymi. W ciepłe dni można usiąść pod parasolkami i napić się czegoś zimnego w jednej z kawiarni.
Na środku Rynku stoi figura świętego Floriana – patrona strażaków, postawiona dla ochrony przed pożarami, które wielokrotnie niszczyły miasto.
Warto też odszukać tablicę upamiętniającą mieszkańców Żywiecczyzny, którzy wstąpili do Legionów Piłsudskiego. To jeden z tych detali, które łatwo przeoczyć, a które opowiadają kawałek lokalnej historii.
Okolice Rynku – konkatedra i najstarsza kamienica
Niedaleko placu znajduje się konkatedra Narodzenia Najświętszej Marii Panny – najpiękniejszy zabytek Żywca. Piękna wieża ozdobiona renesansową loggią przyciąga wzrok z daleka. Przy kościele stoi wspomniana już kamienna dzwonnica, przed którą postawiono pomnik Jana Pawła II.
Przy ulicy Kościuszki można zobaczyć prawdopodobnie najstarszą kamienicę w mieście – tak zwaną Siejbę. Powstała z połączenia trzech domów z XVIII wieku i do dziś zachowała swój oryginalny charakter.
Dla kogo jest Rynek w Żywcu
To miejsce dla miłośników spokojnych spacerów po małych miasteczkach, które mają coś do opowiedzenia. Rodziny z dziećmi docenią przestrzeń bez samochodów, gdzie maluchy mogą swobodnie biegać. Fani historii znajdą tu ślady kilku wieków – od średniowiecznego układu urbanistycznego po dziewiętnastowieczne kamienice.
Rynek nie jest wielką atrakcją typu „must see” na skalę kraju, ale jeśli ktoś jedzie w Beskidy i szuka autentycznego klimatu, warto tu zajrzeć. Szczególnie że Żywiec leży w pobliżu popularnych szlaków turystycznych i można połączyć wizytę z wypadem na zamek czy do pobliskiego browaru.
Praktyczne informacje – jak dojechać i ile czasu poświęcić
Dostęp: Rynek znajduje się w samym centrum Żywca, nieco na zachód od zamku. Dojazd samochodem nie stanowi problemu – w okolicy są parkingi (płatne w strefie miejskiej). Do Żywca można też dojechać pociągiem lub autobusem – dworzec kolejowy i autobusowy znajdują się w niewielkiej odległości od centrum.
Czas zwiedzania: Sam spacer po Rynku zajmie 15-20 minut, ale jeśli ktoś chce spokojnie obejrzeć okolicę, zajrzeć do konkatedry i wypić kawę w jednej z kawiarni, warto zarezerwować godzinę.
Ceny: Wstęp na Rynek jest bezpłatny – to publiczna przestrzeń dostępna przez całą dobę. Koszty mogą pojawić się tylko przy zakupach w straganach z pamiątkami lub w lokalnych kawiarniach.
Godziny otwarcia: Rynek jest dostępny cały czas. Stragany z rękodziełem działają zazwyczaj w sezonie turystycznym i w weekendy, ale ich obecność nie jest stała.
Połączenie z innymi atrakcjami: W okolicy warto zobaczyć Zamek w Żywcu (muzeum), Starą Synagogę (obecnie galeria sztuki) oraz Browar Żywiec z możliwością zwiedzania. Wszystko znajduje się w zasięgu spaceru lub krótkiej przejażdżki.
