W dolinie Malinki, w samym sercu Wisły, stoi druga co do wielkości skocznia narciarska w Polsce. To obiekt, który przyciąga nie tylko fanów skoków, ale też rodziny szukające ciekawego punktu wypadowego w Beskidzie Śląskim. Można tu wjechać wyciągiem krzesełkowym na wieżę startową, napić się kawy z widokiem na góry i zobaczyć, jak wygląda miejsce, z którego skoczkowie startują do lotu.
Skocznia działa cały rok. Latem i zimą można podziwiać treningi zawodników, a jeśli trafi się na właściwy weekend, zobaczyć zawody Pucharu Świata.
- przejażdżka wyciągiem z panoramicznymi widokami
- kawiarnia z tarasem widokowym
- możliwość obserwacji treningów i zawodów
- historia skoków sięgająca 1933 roku
- idealne dla rodzin z dziećmi
Historia skoczni w Malince – od drewnianej konstrukcji do areny Pucharu Świata
Pierwsze skoki w tym miejscu wykonywano już w 1933 roku. Wtedy cała konstrukcja była drewniana, a pierwszy rekord wynosił zaledwie 41 metrów – ustanowił go Mieczysław Kozdruń ze Śląskiego Klubu Sportowego. Przez kolejne dekady skocznia przechodziła modernizacje – w 1953 i 1970 roku. Po ostatniej przebudowie punkt konstrukcyjny wynosił 105 metrów, a na rozbiegu pojawiła się stalowa konstrukcja zamiast drewna.
Na „starej” Malince skakali legendy polskich skoków: Stanisław Marusarz, Antoni Wieczorek, Zdzisław Hryniewiecki. Pierwszy skok ponad 100 metrów oddał Janusz Malik. Ostatni rekord padł w 2001 roku podczas Mistrzostw Polski – Wojciech Skupień skoczył 112,5 metra.
Wtedy też, na fali sukcesów Adama Małysza, podjęto decyzję o budowie zupełnie nowej skoczni. Starą konstrukcję rozebrano, a w jej miejsce w latach 2003-2008 powstał nowoczesny obiekt K-120 o rozmiarze HS-134. Uroczyste otwarcie odbyło się 27 września 2008 roku podczas zawodów FIS Grand Prix.
W 2013 roku skocznia po raz pierwszy gościła zawody Pucharu Świata. Od tamtej pory konkursy w Wiśle odbywają się regularnie, ściągając tysiące kibiców z całej Polski.
Co zobaczyć na skoczni im. Adama Małysza
Największą atrakcją jest przejażdżka wyciągiem krzesełkowym na górę. To krótki, kilkuminutowy podjazd, ale daje świetne wyobrażenie o skali obiektu. Z dołu skocznia robi wrażenie, ale dopiero z góry widać, jak stromym zjazdem jest rozbieg i jak daleko do zeskoku.
W wieży startowej mieści się kawiarnia z punktem widokowym. Można tu usiąść, wypić kawę i popatrzeć na panoramę Beskidu Śląskiego. Widoki sięgają daleko – w dobrą pogodę widać pasma górskie i charakterystyczne szczyty okolicy. To też dobry moment, żeby poczuć, co musi przechodzić skoczek stojąc na belce przed skokiem – perspektywa z wysokości 134 metrów robi wrażenie nawet na dorosłych.
Jeśli trafi się na treningi kadry narodowej lub zawody, można obserwować skoki z trybun albo właśnie z góry, z wieży startowej. Oglądanie skoków z tak bliska to zupełnie inne doświadczenie niż transmisja w telewizji – słychać świst powietrza, widać pracę ciała skoczka w locie.
Skocznia narciarska Wisła – atrakcja dla całej rodziny
Miejsce to sprawdzi się zarówno dla fanów skoków narciarskich, jak i rodzin z dziećmi. Młodsi goście są zazwyczaj zachwyceni samą przejażdżką wyciągiem – dla wielu to pierwsza taka wyprawa w górę. Starsze dzieci, zwłaszcza te, które śledzą zawody w telewizji, dostają szansę zobaczyć kulisy sportu i zrozumieć, jak trudna jest praca skoczka.
Nie trzeba być ekspertem od skoków, żeby docenić to miejsce. Sama architektura obiektu, widoki i możliwość spojrzenia na Wisłę z innej perspektywy wystarczą, by wizyta była udana.
Skocznia w Wiśle-Malince ma oficjalną pojemność trybun wynoszącą 8000 miejsc, z czego ponad 1200 to miejsca siedzące. Obiekt spełnia wszystkie normy FIS i Polskiego Związku Narciarskiego.
Wisła Malinka – skocznia na tle beskidzkich szczytów
Lokalizacja skoczni jest jednym z jej atutów. Obiekt stoi na północnym stoku zakończenia grzbietu Cienków, na wysokości 630 metrów nad poziomem morza, tuż nad potokiem Malinka. To dolina, która od dziesięcioleci żyje narciarskimi tradycjami – obok skoczni działają ośrodki narciarskie, w tym Stacja Narciarska Cieńków z najdłuższą koleją linową w okolicy.
Wisła-Malinka to nie tylko skocznia. To też rozrzucone po stokach domy, potok i kilka tras spacerowych. Po wizycie na skoczni warto przejść się okolicą – szczególnie latem, gdy łąki są zielone, a w powietrzu unosi się zapach górskich traw.
Skocznia Adama Małysza Wisła – informacje praktyczne
Skocznia jest udostępniona do zwiedzania codziennie w godzinach 10:00-16:00. Warto sprawdzić aktualny cennik na stronie www.wisla-malinka.pl, bo ceny mogą się zmieniać w zależności od sezonu i organizowanych wydarzeń. Standardowo bilet na wyciąg krzesełkowy kosztuje kilkanaście złotych – to niewygórowana cena jak na taką atrakcję.
Przy skoczni jest bezpłatny parking, co ułatwia dojazd samochodem. Obiekt znajduje się przy drodze wojewódzkiej nr 942, więc nie ma problemu z dojazdem z centrum Wisły – to dosłownie kilka minut jazdy. Można też dojść pieszo, jeśli ktoś mieszka w pobliżu.
Na zwiedzanie samej skoczni wystarczy godzina, może półtorej – w zależności od tego, czy akurat odbywają się treningi i czy chce się posiedzieć dłużej w kawiarni. Jeśli planuje się wizytę w trakcie zawodów Pucharu Świata, warto zarezerwować cały dzień i wcześniej sprawdzić informacje o biletach – wtedy skocznia żyje innym rytmem, a wejście może wymagać wcześniejszej rezerwacji.
Zarządcą obiektu jest Centralny Ośrodek Sportu – Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Szczyrku. Kontakt: tel. 33 817 84 41, adres: Wisła-Malinka, ul. Malinka 4.
Kiedy odwiedzić skocznię w Wiśle
Skocznia działa przez cały rok, ale każda pora ma swój urok. Zimą, gdy na stokach leży śnieg i odbywają się zawody, atmosfera jest wyjątkowa – pełne trybuny, kibice z flagami, emocje przy każdym skoku. To najlepszy czas dla fanów skoków narciarskich.
Latem i jesienią skocznia jest spokojniejsza, ale właśnie wtedy można ją zwiedzić w relaksie, bez tłumów. Widoki z wieży startowej są wtedy równie piękne – zielone lasy, pasma gór, charakterystyczna panorama Beskidu Śląskiego. Latem odbywają się też zawody Letniego Grand Prix, więc jest szansa zobaczyć skoki na igelicie.
Wiosną, szczególnie w maju, okolica budzi się do życia – kwitną łąki, słychać ptaki, a temperatura jest idealna na spacery po Malince. To dobry moment, żeby połączyć wizytę na skoczni z dłuższym wypoczynkiem w Wiśle.
Niezależnie od pory roku warto mieć przy sobie kurtkę – na górze, przy wieży startowej, może wiać, nawet gdy w dolinie jest ciepło. Wygodne buty też się przydadzą, jeśli planuje się spacer po okolicy.
