Zapora w Porąbce to betonowy kolos na rzece Sole, który od niemal 90 lat trzyma pieczę nad bezpieczeństwem Małopolski i Śląska. Budowla o długości 260 metrów i wysokości prawie 38 metrów nie tylko zatrzymuje kapryśną górską rzekę, ale również tworzy malownicze Jezioro Międzybrodzkie. To miejsce, gdzie przedwojenna inżynieria spotyka się z historią, a efekt robi wrażenie nawet dziś.
Nie każdy wie, że nad projektem pracował sam Gabriel Narutowicz – ten sam, który później został prezydentem Polski. Zapora to także świadectwo determinacji – od pierwszych planów w 1914 roku do uroczystego otwarcia w grudniu 1936 minęło ponad dwie dekady pełne przeszkód.
- imponująca architektura
- malownicze Jezioro Międzybrodzkie
- historia budowy z lat 30.
- projekt Gabrysia Narutowicza
- test przetrwania podczas powodzi
Historia budowy zapory na Sole
Pomysł ujarzmiania Soły pojawił się na przełomie XIX i XX wieku nie bez powodu. Górska rzeka regularnie siała spustoszenie w dolinie – w 1813 roku woda przelała się nawet przez rynek w Kętach. Po wielkiej powodzi w Galicji w 1903 roku stało się jasne, że trzeba coś z tym zrobić.
Pierwsze projekty opracowali inżynierowie Tadeusz Baecker i Kazimierz Maćkowski wraz z profesorem Karolem Pomianowskim. W 1914 roku Rada Gminy w Porąbce zdążyła nawet uchwalić wydzierżawienie gruntu pod budowę. Wybuch I wojny światowej przekreślił te plany.
Do tematu wrócono zaraz po wojnie. Projekt konsultowano z Gabrielem Narutowiczem, który miał już na koncie zaporę na rzece Aar w Szwajcarii. Miejsce wybrano strategicznie – zwężenie doliny między masywami Żaru i Zasolnicy. Prace ruszyły w 1921 roku, ale słabe fundusze wielokrotnie je przerywały. Sam nurt Soły również nie pomagał, niszcząc efekty ludzkich wysiłków.
Dopiero w 1934 roku budowa nabrała tempa. Nadzór objął inżynier Jerzy Skrzyński, a realizacją zajęła się firma Frankopol. Stosowano nowatorskie rozwiązania – specjalnie zbudowana kolejka szynowa dowoziła żwir z koryta Soły spod obecnego Jeziora Międzybrodzkiego, a wodoodporny cement sprowadzano z Goleszowa. Na potrzeby budowy uruchomiono nawet niewielką elektrownię.
W okresie międzywojennym zapora w Porąbce była największą inwestycją hydrotechniczną w II Rzeczypospolitej i jednym z największych obiektów tego typu w Europie. Kosztowała 25 milionów ówczesnych złotych.
Zapora która przetrwała wojnę i powodzie
Otwarcie w grudniu 1936 roku było wielkim wydarzeniem. Prasa pisała o „gigantycznym dziele – pomniku pracy polskiej” i podkreślała powstanie sztucznego jeziora o powierzchni około 600 hektarów. Nikt wtedy nie przypuszczał, jak szybko obiekt przejdzie prawdziwy test wytrzymałości.
Już w 1939 roku zapora znalazła się w rękach niemieckiego okupanta. Wehrmacht doskonale rozumiał jej strategiczne znaczenie – kontrolowała wodę i produkowała energię dla przemysłu zbrojeniowego na Śląsku. Pod koniec wojny, w 1945 roku, uciekający Niemcy podjęli decyzję o jej zniszczeniu. Na szczęście plan się nie powiódł.
Prawdziwy egzamin przyszedł dekady później. Podczas wielkiej powodzi w 1997 roku ponad 60-letnia konstrukcja przyjęła ogromne uderzenie żywiołu bez jednego pęknięcia. Gdyby nie zapora, woda z ryczącej Soły zalałaby Kęty i Oświęcim, a następnie potęgowała tragedię w zalanych rejonach Krakowa. Przedwojenny beton skutecznie spłaszczył falę powodziową i uratował życie oraz dobytek tysięcy mieszkańców.
Co zobaczyć przy zaporze w Porąbce
Sam widok na konstrukcję robi wrażenie. Betonowy mur typu grawitacyjnego z czterema komorami wznosi się na niemal 38 metrów. Z korony zapory rozciąga się panorama na Jezioro Międzybrodzkie i otaczające je wzgórza Beskidu Małego. Po przeciwnej stronie widać zabudowania Międzybrodzia Bialskiego.
W latach 50. dobudowano przy zaporze elektrownię wodną o mocy ponad 12 MW, która działa do dziś. Trzy turbozespoły wytwarzają energię przesyłaną do krajowego systemu energetycznego. To żywy dowód, że obiekt nie jest tylko zabytkiem techniki – nadal pełni swoją funkcję.
Przez zaporę przebiega Mały Szlak Beskidzki oznaczony kolorem czerwonym. Dla chętnych to dobry punkt startowy na wędrówkę – zaledwie 3,5 km dzieli stąd szczyt Góry Żar. Teren wokół zbiornika pełni również funkcje rekreacyjne, więc w ciepłe dni można spotkać tu sporo osób szukających odpoczynku nad wodą.
Współczesne systemy monitoringu – lasery mierzące wychylenia, piezometry sprawdzające ciśnienie wody, sejsmografy – regularnie potwierdzają, że przedwojenna konstrukcja nie wykazuje żadnych oznak zmęczenia materiału.
Dla kogo jest zapora w Porąbce
To miejsce uniwersalne. Miłośnicy historii i techniki znajdą tu fascynujący przykład przedwojennej inżynierii. Rodziny z dziećmi mogą połączyć wizytę z wypoczynkiem nad jeziorem. Turyści piesi mają stąd łatwy dostęp do szlaków beskidzkich.
Warto też zajrzeć, jeśli ktoś interesuje się II wojną światową lub historią powodzi w Polsce. Zapora to nie tylko zabytek – to żywy element systemu ochrony przeciwpowodziowej, który realnie wpływa na bezpieczeństwo całego regionu.
Rowerzyści również docenią to miejsce. Z Krakowa można dojechać trasą przez Zator i Łączany – dystans około 60 km w jedną stronę. Droga wiedzie głównie asfaltem, więc sprawdzi się nawet na szosówce.
Jak dojechać do zapory w Porąbce
Zapora znajduje się na skraju Międzybrodzia Bialskiego, przy granicy z Porąbką. Samochodem z Krakowa to około godziny jazdy – trzeba jechać drogą krajową nr 52 w kierunku Bielska-Białej, a następnie skręcić w Kętach lub Zatorzec w stronę Międzybrodzia.
Parking znajduje się w pobliżu zapory, choć w weekendy i dni wolne bywa zatłoczony. Warto przyjechać wcześniej rano lub po południu, gdy ruch jest mniejszy.
Komunikacja publiczna również jest opcją. Pociągi na trasie Bielsko-Biała – Żywiec zatrzymują się w Międzybrodziu Bialskim. Ze stacji do zapory to około 15-20 minut spaceru. Autobusy kursują z Bielska-Białej i okolicznych miejscowości, choć rozkład jazdy warto sprawdzić wcześniej.
Informacje praktyczne – ile czasu, co zabrać
Sam spacer po zaporze i podziwianie widoków zajmie około 30-45 minut. Jeśli ktoś planuje dłuższy odpoczynek nad jeziorem lub wędrówkę szlakiem na Górę Żar, warto przeznaczyć pół dnia lub cały dzień.
Wstęp na koronę zapory jest bezpłatny i dostępny przez cały rok. Obiekt można oglądać z zewnątrz bez ograniczeń. Wnętrze zapory i elektrownia nie są zwiedzane – to wciąż działająca infrastruktura techniczna pod nadzorem.
Warto zabrać:
- Aparat lub telefon z dobrym aparatem – widoki są fotogeniczne
- Wygodne obuwie, jeśli planujesz dłuższy spacer
- Wodę i przekąski – w okolicy nie ma zbyt wielu sklepów
- Lornetkę dla miłośników ptaków – nad jeziorem można spotkać ciekawe gatunki
Okolica nie jest szczególnie rozbudowana pod kątem turystycznym. Nie ma tu przewodników, punktów informacyjnych czy muzeum. To raczej miejsce na własną rękę – przyjechać, zobaczyć, pomyśleć o skali przedsięwzięcia sprzed niemal wieku.
Najlepszy czas na wizytę? Wiosna i jesień, gdy nie ma tłumów, a przyroda wokół jeziora prezentuje się najciekawiej. Latem bywa sporo osób korzystających z plaż i kąpielisk nad zbiornikiem. Zimą widoki również mają swój urok, choć pogoda potrafi być kapryśna.
